Książki dla kobiet Recenzje

„Zamknij oczy” Nana Bekher

Mówi się, że przyjaciele to rodzina, którą sami sobie wybieramy. Dajemy im całych siebie, otwieramy się przed nimi, dzielimy sekretami i wspieramy ich na ile potrafimy. Dzięki nim nie jesteśmy sami i mamy poczucie, że zawsze jest w naszym życiu ktoś, na kim możemy polegać. Dla Cassie kimś takim był Liam. Z nikim wcześniej nie miała takiej więzi i kiedy wyjechał odczuła w swoim życiu namacalną pustkę. Chwilowo pomógł jej ją zapełnić Neil, który wydaje się jednak coś przed nią ukrywać. Tymczasem po miesiącach milczenia Liam wraca do miasta i tym razem chce od Cassie czegoś więcej niż przyjaźni. Kogo dziewczyna wybierze? Jakie dramatyczne sekrety skrywają przed nią mężczyźni? Czy miłość i pożądanie zawsze muszą iść w parze?

Już teraz warto zaznaczyć, że „Zamknij oczy” ma raczej charakter młodzieżowy. Relacje pomiędzy bohaterami są dosyć płaskie, ale też sami oni nie są zbyt dojrzali. Większość problemów „rozwiązują” krzykiem, trzaskaniem drzwiami i kilkudniowym milczeniem. Nie rozumiem też do końca niektórych decyzji Cassie. Nie chodzi o to, że są błędne, tylko zwyczajnie trudno pojąć, z czego wynikają. Dziewczyna co rusz podkreśla, że jest z Neilem szczęśliwa, a w Liamie widzi tylko przyjaciela, jednak ewidentnie obydwaj ją pociągają i w momencie, w którym jej wybory powinny być ostateczne, ona poddaje się chwili oraz swoim emocjom po to, by następnego dnia próbować się z tego wyplątać. Fabularnie byłoby to ciekawe, gdyby z założenia bohaterka miała przed sobą ciężką decyzję do podjęcia, ale widać od początku, że nie taki był zamysł autorki. Nana Bekher chciała zwyczajnie podsycić emocje czytelnika rzucając swoim postaciom kolejne, zupełnie niepotrzebne, a czasem trochę nielogiczne, kłody pod nogi. Nie ma w tym oczywiście nic złego. Trzeba pamiętać o tym, dla kogo książka jest przeznaczona. Raczej nikt, czytając opis, nie spodziewał się wątków psychologicznych czy dramatycznych.

Jest jednak kilka rzeczy, które nie dają mi spokoju. Chodzi mi w zasadzie o dwa dziwnie poprowadzone elementy historii. Pierwszą jest gwałt (może trochę spoiler, ale w zasadzie nie to stanowi główną oś fabuły), który zwyczajnie spływa po bohaterce. Jest wspomniany, wprowadza trochę zamieszania, ale ostatecznie nie wpływa na wydarzenia na tyle istotnie by była potrzeba umieszczenia go w powieści. Wydaje się, że to niedokończony wątek, zupełnie jak motyw brata-gangstera, który pod koniec okazuje się mieć ochronę, wpływy, poufne informacje… ale jednocześnie nikt nic z tym specjalnie nie robi. Nie wiemy, jak do tego doszło, czemu nie pomógł swojej siostrze wcześniej, mimo że miał taką możliwość. W zasadzie poza wzmianką o tym nie dowiadujemy się niczego więcej, więc znów pojawia się pytanie – po co było to wszystko?

„Zamknij oczy” to, mimo wprowadzonych nieco na siłę ludzkich dramatów, książka lekka, którą czyta się szybko i równie prędko się o niej zapomina. Dobra na rozluźnienie, przystępna, bez przysypiającej akcji i patetycznych dialogów. To prawda, jest naszprycowana zbędnymi wątkami, które ostatecznie nie otrzymują swojego finału, ale to też jakiś barwniejszy element powieści, bo w pewien sposób mogą czytelnika zaskoczyć. Z pewnością jest daleka od ideału, a niektóre powtórzenia i pojawiające się w niej powielane po stokroć w literaturze schematy mogą momentami irytować, ale jest to świetna pozycja na odblokowanie czytelniczego kaca.

„Zamknij oczy” oraz inne książki literatury kobiecej znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *