Książki dla młodzieży

„Vicious: Nikczemni” – Victoria Schwab

Victoria Schwab zasłynęła w Polsce z „Okrutnej pieśni” oraz „Mrocznego Duetu”. Czytałam tylko tę pierwszą, i muszę przyznać, że mnie nie zachwyciła… była dla mnie w porządku. A ponieważ nie zawróciła mi w głowie, nie chciałam sięgać po drugi tom. Postanowiłam jednak sięgnąć po coś innego – „Vicious: Nikczemni”. Jest to pierwszy tom nowego cyklu Victorii Schwab, który – nawiasem mówiąc – zachwycił polskich czytelników. Chciałam sprawdzić, czy historia się powtórzy. Czy ponownie uznam pierwszy tom za dobry, ale po drugi już nie sięgnę. I będąc po lekturze, teraz już wiem. Ale po kolei.

Wszystko zaczyna się dość… mrocznie. Jest on, Victor, który idzie przez cmentarz, i jest ona, Sydney, dotrzymująca mu kroku. Gdy się wreszcie zatrzymują, robią coś… niewłaściwego. I nagle akcja cofa się o 10 lat, a Victor jest studentem uniwersytetu Lockland. Jednocześnie pojawia się Eliot, kolega Victora ze studiów. Początkowo nie dzieje się nic niepokojącego, jednak gdy Victor i Eliot podejmują się pewnego projektu…

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to duże przeskoki w czasie. Co rozdział, akcja dzieje się w innym roku, tygodniu czy dniu. Oczywiście istnieje powtarzalność, nie myślcie sobie, że panuje totalny chaos! Nic z tych rzeczy. Dla jednych będzie to utrudnienie, a dla innych coś szalenie pozytywnego, ponieważ nie można narzekać na brak akcji. Jednocześnie zostaje rozbudzona ludzka ciekawość, gdyż znając poniekąd finał, nie da się nie zastanawiać, jak do tego doszło. A zwłaszcza, gdy autorka rozpoczyna książkę od spacerku po cmentarzu.

A skoro jesteśmy przy treści, podczas lektury czułam się trochę jak dziecko, przed którym postawiono dużą porcję lodów – cieszyłam się. Podobał mi się pierwszy kęs, czyli pierwszy rozdział, i podobał sposób podania, czyli pióro autorki, ale coś mi przeszkadzało. Niby wszystko było okej, ale… jakby Wam to powiedzieć… nie wszystkie smaki były super. Książka ta zawiera pewne naiwne elementy, które okraszone zostały zbyt dużą pewnością siebie. W efekcie czułam zawód. Nie podobało mi się to i byłam zła na autorkę, że nie dopieściła niektórych szczegółów. A zatem niby smacznie, ale…

Co sądzę o samym pomyśle? Dla mnie jest świeży. I nie chodzi o same super zdolności, bo jest wiele znanych postaci fikcyjnych, które je posiadają. Mam na myśli sam sposób ich pozyskiwania i dalsze losy głównych bohaterów. Ich „walkę” między sobą oraz jej następstwa. Jest to element, który można śmiało potraktować jako temat przewodni niezłej debaty – myślę, że zdania mogły być podzielone. Posiadanie nadludzkich zdolności samo w sobie wydaje się fajne i… tutaj pojawia się mnóstwo „ale”. A w przypadku książki jest jeszcze ciekawiej, gdyż autorka obdarzyła Eliota oraz Victora ciekawymi mocami, czyniąc książkę ciekawszą.

A jeśli chodzi o samo zakończenie… petarda! Być może zabrzmi to dziwnie, ale nieźle się uśmiałam. Kiedy mija genialny zwrot akcji, ostatni rozdzialik jest łatwy do przewidzenia, ale i zabawny. Gdybym miała nadać mu tytuł, brzmiałby: „Chichot losu”. Rozbawił mnie, rozbudził moją ciekawość i troszkę zezłościł, gdyż nie ma jeszcze drugiego tomu. Tak, pierwszy tom cyklu/serii „Złoczyńcy” jest według mnie lepszy od pierwszego tomu cyklu/serii „Świat Verity”. Ta wizja świata jest bardziej poukładana i ciekawsza. I pomysł sam w sobie jest lepszy.

„Vicious. Nikczemni” to książka, która na okładce ma ludzkie kości, i nie znajdują się one na niej przypadkowo. Czerwony kolor prawdopodobnie nawiązuje do krwi, i to sporej ilości. I taka też jest sama treść… mieszanka bólu i śmierci… nikczemności. Nie jest to na pewno coś lekkiego. Ale z drugiej strony, nie jest to coś przerażającego. To coś jakby po środku. Taka ambitniejsza młodzieżówka, pozbawiona naiwnych nastolatków, kolorów tęczy czy wyjazdów pod namiot. Jeśli się wahacie, sięgnijcie… choćby dla samego pomysłu.

Autorka recenzji: Daria Łapa

„Vicious: Nikczemni” i inne książki young adult znajdziesz w księgarni selkar.pl.

About Author

Określiłabym siebie jako fankę fantasy - zarówno książek, filmów, seriali, jak i gier. Uwielbiam także postapo, alternatywnego rocka i swoje ps4. Jako mama coraz częściej sięgam ze swoim synkiem także po książeczki dla dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *