Literatura Obyczajowa Recenzje

Tam dokąd zmierzamy – B.N. Toler.

Kwintesencją literatury grozy, a od pewnego czasu także i fantastyki, jest bez wątpienia tematyka duchów… Od wieków fascynują nas relacje o spotkaniach z niematerialną formą ludzkiego bytu, pozostającego na ziemi w bliżej nie określonym celu. Czasami przybierają one mrożącą krew w żyłach formę, innym razem wzruszający charakter, a niekiedy też i zabawny anturaż. W tym kontekście ciekawe spojrzenie na tę tematykę rzuca nam swoją powieścią pt. “Tam, dokąd zmierzamy”, amerykańska pisarska B.N. Toler, której to dzieło ukazało się właśnie nakładem wydawnictwa NieZwykłe. O tym, jak ów obraz wygląda, postaram się opowiedzieć w poniższej recenzji.

Opowieść ta skupia się na losach pewnej wyjątkowej pary – młodej dziewczyny o imieniu Charlotte, jak i jej rówieśnika – Ike’a. Ona jest wyjątkową za sprawą tego, iż od momentu udziału w dramatycznym wypadku samochodowym, potrafi widzieć, rozmawiać i nieść pomoc duchom… On jest zaś jednym z nich. Jak się wkrótce okaże, oboje będą mogli sobie nawzajem pomóc, gdy oto Charlotte pomoże przejść przez traumę śmierci bratu bliźniakowi Ike’a – George’owi, zaś on postara się w zamian pomóc dziewczynie stanąć na nogi w realnym życiu, ułatwiając znalezienie mieszkania, zdobycie pracy i powrotu do normalności… Tyle tylko, że umowa ta okaże się o wiele bardziej skomplikowaną, aniżeli mogłoby się to wydawać…

Pierwsza przełożona na polski język powieść B.N. Toler, oferuje nam sobą niezwykle barwne, efektowne i emocjonujące połączenie historii fantasy, z pełnokrwistym romansem dla młodzieży. Znajdziemy tu bowiem zarówno elektryzujące spojrzenie na kwestie natury nadprzyrodzonej, jak i też na realne, ludzkie życie, w którym to tak wielką rolę odgrywają uczucia, namiętności i porywy serca. I można pokusić się o stwierdzenie, iż mamy tu do czynienia z solidną porcją literackiej narracji spod znaku romansu paranormalnego, która daje nam sobą wielką czytelniczą przyjemność, jak i też nie pozwala przejść wobec siebie zupełnie obojętnym…

Fabuła książki prezentuje się bardzo udanie, jak i też niezwykle spójnie, co zawsze świadczy jak najlepiej o każdej opowieści. Oto bowiem poznajemy parę naszych głównych bohaterów mniej więcej w tym samym czasie, gdyż każdy z nich dysponują swoją własną narracją, serwowaną nam tu naprzemiennie w postaci rozdziałów zatytułowanych ich imieniem. Dzięki temu też bardzo szybko odkrywamy tę literacką rzeczywistość, codzienność głównych bohaterów, jak i też problemy, z jakimi się oni zmagają. Przełomowym punktem dla całej tej opowieści  staje się zawarcie swoistej umowy pomiędzy Char (skrót od Charlotte) i Ike’m, która wiąże się z wkroczeniem dziewczyny w życie jego żyjącego brata bliźniaka. A wtedy…, a wtedy następuje cała lawina niezwykłych wydarzeń, które dyktuje serce i trudne wybory. Całość wieńczy zaś piękny i wielce wzruszający finał…

Bardzo wiele dobrego można powiedzieć z pewnością o głównych bohaterach tej opowieści – Charlotte, Ike’u i George’u. To młodzi ludzie, którzy zostali już boleśnie doświadczeni kolejno przez niechciany dar i związane z nim trudności w codziennym życiu, śmierć, jak i też ból oraz pustkę po stracie najbliższej osoby. To ciekawe, dojrzałe na swój wiek i mające nam sobą wiele do zaoferowania postacie, które w dużej mierze stanowią o sile tej książki. Oczywiście, największe emocje budzi w nas Char, jako osoba znajdująca się w niezwykle trudnej sytuacji wyboru  pomiędzy szczęściem George’a i swoim własnym, gdyż pomoc bratu Ike’a, wiąże się ze zgodną na jego spokojne odejście w zaświaty… Dzięki temu chyba też najbliżej nam do tej postaci, gdyż to jej współczujemy tu w największym stopniu, a tym samym darzymy wielką dozą sympatii…

Duchy i miłość – te dwa elementy stanowią kluczowe składniki tej książki i oba zostały przedstawione tu w wyśmienitym stylu. Kwestia istnienia duchów, ich roli, odczuć, czy też choćby porozumiewania się z nimi przez główną bohaterkę, została ukazana tu w bardzo spójny, przejrzysty i logiczny sposób. Autorka zadbała przede wszystkim o prostotę, nie siląc się na udzielanie odpowiedzi na kluczowe pytania z zakresu istnienie życia po śmierci, Boga, nieba itd…, a jedynie stawiając nas przed faktem dokonanym, iż po prostu duchy istnieją i mają swoje niezałatwione sprawy w świecie ludzi, co też wydaje się jak najbardziej słusznym posunięciem. To literacka rozrywka i w takim też ujęciu należało podjąć tę tematykę, co też B.N. Toler tu uczyniła.

Podobnie ma się rzecz z wątkiem obyczajowym tej opowieści, który skupia się na uczuciu Charlotte do obu braci – tego żyjącego, jak i tego będącego duchem. Fascynacja, rodzące się uczucie, namiętność z jednej strony, z drugiej zaś przyjaźń, poczucie obecności kogoś ważnego i troska o jego los – to kwintesencja miłości, którą to tak pięknie oddaje na kartach tej książki amerykańska autorka. Miłość nie jedno ma bowiem imię i z pewnością może wymykać się ona wszelkim ograniczeniom, nawet tym w postaci życia i śmierci… Myślę, że każda czytelniczka – niezależnie od swojego wieku, będzie w pełni usatysfakcjonowana romansowym wątkiem tej książki, który to niesie tak ekscytację, jak i też łzy wzruszenia…

“Tam, dokąd zmierzamy” to piękna, wypełniona wielkim emocjami i przede wszystkim porywającą nas swoją fabułą książka romantyczna. Opowieść stricte gatunkowa, czyli wymagająca od czytelnika otwartości na wątki nadprzyrodzone, które w tym przypadku stanowią o jej całościowym wymiarze. Niemniej, myślę że bagaż wzruszeń, mądrości i niepowtarzalnych odczuć w niej zawarty sprawia, że naprawdę warto to zrobić. Tym samym też polecam z pełnym przekonaniem sięgnięcie po niniejszą pozycję, która nie tylko przyniesie wam moc czytelniczej rozrywki, ale też i zmusi do refleksji nad naprawdę ważnymi życiowymi kwestiami…

 

About Author

"Hej - jestem Ula:)

Od dzieciństwa uwielbiam czytać książki, a od dobrych kilku lat łączę radość czytania z radością dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat lektury w postaci recenzji. Jeśli chodzi o moje gusta czytelnicze to jestem otwarta na wszelkie gatunku: od fantastyki, poprzez powieść obyczajową, a na kryminale, bajce i książce grozy skończywszy.

Od lat wyznaję też zasadę, iż nie ma złych książek, są tylko te nie do końca ukazujące tkwiący w nich potencjał...:) "

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *