Książki dla kobiet Literatura Obyczajowa Recenzje

„Światło, które nigdy nie gaśnie” – Magdalena Majcher

literatura obyczajowa

„Światło, które nigdy nie gaśnie” to powieść o tym, jak trudne potrafią być relacje międzyludzkie, jeśli żadna ze stron nie zdobędzie się na rozmowę i wykonanie tego „pierwszego kroku”. Opowiada o wieloletnich konfliktach rodzinnych, trudnych wyborach, rozprawianiu się z przeszłością i o tym, co zwykle jest najtrudniejsze – wybaczeniu.

Główna bohaterka, Alicja, to postać, którą z początku niełatwo polubić. Nosi w sobie wiele żalu, zarówno do siostry, prowodyrki całego zamieszania, (celowo nie zdradzam konkretów), jak i rodziców, którzy przez dekadę nie zdobyli się na przeprosiny, udając, że problemu nie ma. W związek małżeński weszła bardziej z przekory niż miłości czy choćby rozsądku. Udało jej się jednak zbudować swoją bezpieczną przestrzeń, „uwić gniazdko”. Jedynym, czego brakowało jej do szczęścia, było dziecko, ale i ono aktualnie jest już w drodze na nasz świat. Znikąd pojawiły się niestety inne, zupełnie niespodziewane problemy. Jej mąż, Józef, został aresztowany. Zarzucono mu liczne przestępstwa skarbowe. Ich majątek z dnia na dzień został zajęty i teraz Alicja została zupełnie sama, w ciąży i bez pieniędzy. Wsparcia w tej sytuacji mogą udzielić jej tylko bliscy, z którymi przez ostatnie dziesięć lat praktycznie nie utrzymywała kontaktów. Czy uda jej się pogodzić z rodziną? Czy odnajdzie wreszcie spokój? Czy będzie umiała spojrzeć śmiało na swoją przeszłość i raz na zawsze się z nią rozliczyć? Tego dowiecie się już, sięgając po książkę Magdaleny Majcher.

Jeszcze zanim powieść wpadła w moje ręce, widziałam sporo recenzji na jej temat. W przypadku „Światła, które nigdy nie gaśnie” czytelnicy byli bardzo podzieleni. Spora ich część zarzucała, że fabuła jest sztucznie przeciągnięta i przewidywalna. Padały nawet stwierdzenia, że dałoby się ją streścić w jednym zdaniu i że pełni raczej rolę lekkiego czytadła na wakacje. Przez te opinie podchodziłam do lektury z lekkim dystansem, ale po wszystkim muszę przyznać, że było to zupełnie niepotrzebne. Uważam, że książka ma w sobie mnóstwo głębi. To, co niektórzy postrzegają jako rozwleczone wątki, dla mnie było raczej motywacją do refleksji. Tak naprawdę książka składa się głównie z rozważań nad tym, jak bardziej i mniej drobne nieporozumienia mogą nawarstwić się i urosnąć do rangi muru, przedzielającego rodzinę. Główna bohaterka długo nie potrafi mówić o swoich uczuciach. Z tego też powodu nie określiłabym jej [książki] mianem lekkiej, choć styl autorki na pewno sprawia, że przez kolejne strony przelatuje się błyskawicznie. Historia opiera się jednak na smutku, wzajemnym żalu i niezrozumieniu. W takim też tonie jest utrzymana. Może więc zdarzyć się tak, że osoby, które sięgnęły po nią w nadziei na umilenie wieczoru i przyjemną rozrywkę, będą rozczarowane. Warto więc zawczasu nastawić się na nieco poważniejszą i spokojniejszą tematykę.

„Światło, które nigdy nie gaśnie” jest z jednej strony przewidywalne, ale to nie o fabułę tu chodzi, ale o przesłanie, jakie ze sobą niesie. Jakiejkolwiek akcji praktycznie tu nie uświadczymy. Mimo to, kończy się w taki sposób, że nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejną część. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę, zwłaszcza, że Magdalena Majcher jeszcze nigdy pisarsko nie wypadła tak dobrze, jak teraz, w swojej refleksyjnej wersji.

„Światło, które nigdy nie gaśnie” oraz inne książki obyczajowe znajdziecie w księgarni internetowej  selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *