Recenzje Reportaż, literatura faktu

Stulecie Winnych – Ałbena Grabowska

„Stulecie Winnych” Ałbeny Grabowskiej to tak naprawdę trylogia, rozgrywająca się na przestrzeni stu lat. Jest ból, radość, śmierć, a także narodziny. To książka dla tych, którzy dobrze radzą sobie z ogromną ilością bohaterów, a także dla tych, którzy nie oczekują od słowa pisanego jakiegoś szaleństwa. Nie każdy przebrnie przez te niemalże 700 stron.

Wszystko zaczyna się w 1914 roku w Brwinowie (Polska), kiedy to podczas prac na polu, Katarzyna Winna zaczyna rodzić. Na świat przychodzą pierwsze bliźniaczki – w kolejnych pokoleniach przyjdą następne. Niestety poród nie należy do najłatwiejszych, a niemalże lada dzień do drzwi zapukać ma I wojna światowa. Nikomu nie jest łatwo, ale każdy radzi sobie jak może. Rodzina Winnych, która powiększa się sukcesywnie, wspiera się nawzajem, ale między członkami rodziny dochodzi do nieporozumień. Nad wszystkim stara się panować Bronisława Winna, seniorka rodu, ale i ona zaczyna być wszystkim zmęczona. Życie toczy się dalej, a na horyzoncie majaczy II wojna światowa. Ile jest w stanie wytrzymać jedna rodzina?

Warto pamiętać, że mowa tutaj o książce, która zwiera w sobie aż 3 tomy! Ilość bohaterów już w pierwszym jest duża, a w każdym kolejnym sukcesywnie się powiększa. Co chcę przez to przekazać? Osoby, które mają problem z zapamiętywaniem imion oraz koligacji rodzinnych, powinny robić sobie notatki. Owszem, na końcu książki jest uproszczone drzewo genealogiczne, jednak odradzałabym, by się nim posiłkować. Dlaczego? Zdradza ono zbyt wiele, odbierając radość z czytania. Przykład? Jaki jest sens czytać o losach jakiegoś bohatera, jeśli dobrze wiemy, że ożeni się z tą, a nie inną, a potem będzie miał trójkę dzieci? Oczywiście wspomniane drzewo zawiera również bohaterów, którzy pojawiają się dopiero w tomie ostatnim, więc to już w ogóle kosmos. Sprawa kolejna to ciągłość czytania. Uważam, że ważne jest, aby czytać trylogię ciągiem, ponieważ pokręcone koligacje rodzinne szybko wylatują z głowy i można się bardzo łatwo pogubić. Nie wyobrażam sobie, gdybym zrobiła sobie przerwę w czytaniu. Choć i tak były momenty, kiedy mając wszystko na świeżo, zmuszona byłam mocno się zastanawiać, czyim synem jest ten albo tamten. Szaleństwo!

Kolejna ważna kwestia to wartkość akcji. I tutaj przychodzi mi na myśl porzekadło, że początki zawsze są trudne. Oj były i to bardzo. Bardzo długo nie potrafiłam się wkręcić w historię, co nie ułatwiali bohaterowie. Nie działo się w zasadzie nic. Autorka dosłownie opisywała codzienność, czego nie bardzo nie lubię. Bardzo brakowało mi jakiegoś motywu przewodniego, wokół którego wszystko by się kręciło. A tu nic. Ciekawiej zrobiło się, gdy nastała I wojna światowa. Akcja nabrała rumieńców, a żołnierze nie mieli litości. To był ten moment, kiedy poczułam prawdziwą ciekawość. Byłam również pełna podziwu dla autentyczności, którą autorka potrafiła uchwycić. To był również ten moment, kiedy przestałam się zmuszać do czytania. Potrafiłam nie spać do 4-ej w nocy, bo ciekawość robiła swoje. Byłam przerażona i zafascynowana zarazem.

Ta książka właściwie nie ma żadnego ciekawszego motywu przewodniego, jednak i tak odcisnęła na mnie swoje piętno. Cieszę się, że jej nie odłożyłam. Na czym polega jej wpływ? Sama nie potrafię do końca określić, jednak w jakiś sposób czuję, że coś się zmieniło. Więcej rozmyślam o czasach I i II wojny światowej, kiedy ludzie nie mieli nawet za bardzo jak się bronić. O ich strachu, przerażeniu i łzach. Jedno jest pewne – nie zapomnę o rodzinie Winnych.

W tym wszystkim powinnam również wspomnieć o samym wydaniu, które jest cudowne. Bardzo się bałam, czy książka podczas czytania nie zacznie mi się rozlatywać w dłoniach, ale nic takiego nie miało miejsca. Ogromna ilość stron jest bardzo dobrze scalona, więc nie ma obaw, że złamie się grzbiet czy jakaś część po prostu wypadnie. Twarda oprawa robi dodatkową robotę, zapewniając wygodę czytania – niemalże 700 stron ma swoją wagę, więc usztywniona okładka naprawdę ułatwia życie.

„Stulecie Winnych” to historia szalenie realna, którą z powodzeniem moglibyśmy usłyszeć z ust tych, którzy przeżyli wojnę. Gdy przebrnie się przez nudny początek i zacznie rozróżniać masę osób, robi się bardzo ciekawie. Książka wzbudza wiele emocji, z przewagą niepewności i nierzadko podniecenia pomieszanego ze strachem. Zmusza również do licznych refleksji, które prowadzą do wartych zapamiętania wniosków. Polecam całym serduchem!

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Stulecie Winnych” i inne książki z kategorii beletrystyka historyczna znajdziecie w księgarni selkar.pl.

About Author

Określiłabym siebie jako fankę fantasy - zarówno książek, filmów, seriali, jak i gier. Uwielbiam także postapo, alternatywnego rocka i swoje ps4. Jako mama coraz częściej sięgam ze swoim synkiem także po książeczki dla dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *