Fantastyka Horror

Stefan Darda – “Przebudzenie zmarłego czasu”

W tym roku postanowiłam nadrobić książkowe zaległości i urządzić sobie mały maraton grozy. Najpierw spędziłam trzy letnie weekendy w „Domu na Wyrębach”. Na samo wspomnienie cierpnie mi skóra. Potem udałam się w podróż do „Słonecznej Doliny”, która wbrew swojej nazwie sielska wcale nie była. Po lekturze czułam się potwornie wyczerpana, więc z przyjemnością odwiedziłam „Cymanowski Młyn”. by chociaż na chwilę odpocząć od serwowanych przez autora potworności.  Stefan Darda, bo o nim mowa, po raz kolejny mnie zaskoczył. „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót”, pierwsza część czterotomowego cyklu, reklamowana jest jako horror kryminalny. Po przyjemnej, chociaż zdecydowanie za krótkiej lekturze, miłośnicy horrorów będą przecierać oczy ze zdumienia, amatorzy kryminałów poczują się zdezorientowani, bo nowa książka autora popularnych powieści z dreszczykiem, to coś zupełnie innego.

Stefana Dardy nie trzeba nikomu przedstawiać. Od kiedy zadebiutował świetnie przyjętą przez czytelników i krytyków powieścią „Dom na Wyrębach” zdobył wierną rzeszę fanów i regularnie gości na liście bestsellerów. Jak najbardziej zasłużenie, trzeba dodać, bo to pisarz, który nie spoczywa na laurach i cały czas się rozwija. Nie ukrywam, że sięgając po „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót”, miałam ogromne oczekiwania.

Tym razem autor zabiera nas do malowniczego Przemyśla. Opis miasta jest tak zachęcający, że z miejsca zaczęłam planować weekendowy wypad. Wraz z bohaterem przemierzamy Stare Miasto, przeciskamy się wąskimi uliczkami, przyglądamy się ludziom na Placu Dominikańskim i poznajmy przemyskie legendy. W „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” tło odkrywa niezwykle ważną rolę. Miasto staje się jednym z bohaterów, fascynuje i przyciąga, bo „mieszanka symboli pogańskich i chrześcijańskich wplata się w koloryt Przemyśla, który od zawsze był wielokulturowy, łączył w sobie różne religie i narodowości”.

Muszę przyznać, że nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego, jak gemma przemyska, i że z miastem związany był klasyk grozy Stefan Grabiński, czyli „polski Edgar Allan Poe”.

Na kratach powieści spotkamy zresztą jego wnuczkę Różę, ale głównym bohaterem „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” jest Jakub Domaradzki. Poznajemy go w  dniu, w którym opuszcza zakład karny. Na wolności czekają na niego smutne wiadomości. Jego jedyny żyjący krewny – ukochany wujek Olgierd, znany przemyski fryzjer i znawca historii miasta – popełnił samobójstwo, pozostawiając tajemniczy list . Jakub postanawia odkryć motywy, które popchnęły Olgierda do odebrania sobie życia. By tego dokonać, musi rozszyfrować enigmatyczne wskazówki pozostawione przez zmarłego. Na drodze do prawdy przekona się, że „mędrca szkiełko i oko czasem można, za przeproszeniem, o kant tyłka potłuc, bo są na świecie rzeczy, o którym się filozofom nie śniło”. Polubiłam Jakuba, ale to pan Ludwik – posługujący się przemyską gwarą staruszek – skradł moje serce. Mam nadzieję, że pojawi się w kolejnych częściach i jego postać zostanie rozbudowana.

„Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” to lektura wciągająca i intrygująca, ale prawie całkowicie pozbawiona grozy. Do ostatniej strony liczyłam, że autor wbije mnie w fotel, ale się nie doczekałam, bo tym razem postanowił bardzo subtelnie budować napięcie. Wiemy, że coś jest na rzeczy, ale nie wiemy co. Podejrzewamy, że coś się wydarzyło, ale na podejrzeniach się kończy. Trudno ocenić książkę, która jest zaledwie wstępem do dłużej historii, a po lekturze czytelnik zostaje z workiem pytań bez odpowiedzi. Stefan Darda rozbudził mój literacki apetyt. Mam nadzieję, że na kolejne spotkanie z Jakubem Domaradzki nie przyjdzie mi czekać zbyt długo.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

Jeśli interesuje Cię dobra książka horror, to koniecznie odwiedź księgarnię selkar.pl

About Author

Określiłabym siebie jako fankę fantasy - zarówno książek, filmów, seriali, jak i gier. Uwielbiam także postapo, alternatywnego rocka i swoje ps4. Jako mama coraz częściej sięgam ze swoim synkiem także po książeczki dla dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *