Kryminał, sensacja, thriller

„Pacjent” Max Czornyj

Max Czornyj

„Mężczyzna jeszcze mocniej nacisnął łyżeczkę. Z oczodołu popłynęła krew zmieszana z jakimś płynem. Jednocześnie gałka oczna kobiety znalazła się niemal w całości na wierzchu, przypominając kształtem nieco rozlane jajko w koszulce. Białko było rozbite, lepkie i cieknące. Oderwanie nerwów oraz rozmaitych przyczepów wymagało nieco siły, do tego mężczyzna użył kości jako podpórki dla dźwigni. Rozległo się cmoknięcie, po którym gałka oczna wypadła na ziemię”. Jeżeli kogoś zniesmaczył ten krótki fragment „Pacjenta”, to z całą pewnością powinien odpuścić sobie czytanie dziewiątego już tomu serii z komisarzem Erykiem Deryło. W książce znajdziemy całe mnóstwo makabrycznych opisów, więc zasiadając do lektury najnowszej powieści Maxa Czornyja trzeba być przygotowanym na solidną porcję wszelkiej maści okropieństw.

Komisarz Deryło odbiera telefon ze szpitala wojewódzkiego w Lublinie. Został wskazany przez Tamarę Haler jako osoba, którą należy powiadomić w nagłym wypadku. Policjantka miała czekać na oddziale na wyniki badań, ale niepostrzeżenie go opuściła i zniknęła bez śladu. Dla własnego dobra powinna bezzwłocznie wrócić do szpitala. Co się stało z podkomisarz Haler? Osoba dzwoniąca z zastrzeżonego numeru rozwiewa wątpliwości Deryły – Tamara została uprowadzona i grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. Jeżeli policjantka ma wrócić do domu cała i zdrowa, komisarz będzie musiał w ciągu dwunastu godzin wykonać pewne zadanie. Komisarz Eryk Deryło czuje się „tak, jakby znalazł się w jakimś pochrzanionym świecie. Świecie upiornych koszmarów”. Do czego się posunie, by ocalić życie bliskiej mu osoby?

„Każda, nawet najsilniejsza osobowość ma na sobie rysy. Pęknięcia, przez które, niczym woda, może wedrzeć się strach. Pewne okoliczności zmieniają tę wodę w lód i rozsadzają nawet tych, którzy wydawali się twardzi niczym głazy”. Miłośnicy kryminałów mieli okazję bliżej poznać Deryło i Haler w „Grzechu”, „Ofierze”, „Pokucie”, „Traumie”, „Klątwie”, „Zjawie”, „Bestii” i „Krwi”, ale dla mnie to dopiero drugie spotkanie z tym duetem. Albo znowu miałam jakiegoś niewyobrażalnego pecha i trafiłam na słabszy tom serii, albo po prostu styl autora do mnie nie przemawia. „Pacjent” przywodzi na myśl efekciarski „Terror”. Autor chciał, żeby „akcja gnała na złamanie karku” i miał nadzieję, że „nawet na najmocniejszych zakrętach pociąg się nie wykolei”. Odniosłam wrażenie, że właściwie od pierwszych stron było blisko katastrofy, a po drodze odczepiło się kilka wagonów, ale autor nawet tego nie zauważył i dalej przyspieszał. Od początku „sprawa zakrawała na szaleństwo”, a Eryk Deryło, „jakby trafił do cholernego filmu, w którym nagle pojawiają się wyzwania, z którymi musi zmierzyć się bohater”. W wypadku „Pacjenta” to niestety film sensacyjny klasy B, który może i ogląda się bez bólu, ale zapomina się o nim zaraz  po seansie. „Klątwę” przynajmniej jako tako ratowała żywiołowa Tamara Haler –  w „Pacjencie” jej zabrakło i z trudem brnęłam przez kolejne rozdziały z miotającym się Deryło, który momentami zachowuje się nie jak doświadczony policjant, a jak skończony amator.

„Życie nie przedstawiało jednoznacznych rozwiązań, jak zazwyczaj wymaga się tego w powieściach”. Trochę szkoda, że autor nie postawił jednak na prostsze rozwiązanie, bo „Pacjent” miał spory potencjał. Czasami mniej naprawdę znaczy więcej, chociaż pewnie fani twórczości Maxa Czornyja będą usatysfakcjonowani. Sięgając po „Pacjenta”, liczyłam na dobrą rozrywkę i chwilę relaksu z wciągającym kryminałem, ale tym razem dostałam przekombinowaną fabułę, która w żaden sposób mnie nie porwała.

„Pacjent” oraz inne książki Maxa Czornyja znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

(1) Comment

  1. zaczytanalala says:

    Uwielbiam twórczość autora 🙂 Polecam także sięgnąć po niedawną listopadową premierę – „Zew”. Wciągający i intrygujący kryminał, który zabiera czytelnika w świat strażników granicznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *