Książki dla kobiet Literatura Obyczajowa

“Lukrecja. Słodkie pożądanie” – Anna Kasiuk

Lukrecja to młoda kobieta, stawiająca pierwsze kroki w dorosłym życiu. Wychowała się w zepsutym świecie, a trafiła do jeszcze gorszego. W pewnym momencie nauczyła się egzystować wśród otaczającego ją fałszu, egoizmu i zła. Sama teraz stąpa po trupach do celu, wykorzystując każdą swoją przewagę. Nie jest to raczej bohaterka pozytywna. Dużo w niej skrytego cierpienia i bólu. Doświadczyła w dzieciństwie tylu przykrości, że do dziś nie zaleczyła wszystkich ran. Co prawda stała się odporna na zaczepki, lecz wraz z zyskaniem tej umiejętności straciła całą swoją empatię. I w takie właśnie uniwersum wrzuca nas Anna Kasiuk – świat z jednej strony podobny do realnego, z drugiej zaś przepełniony goryczą i niedopowiedzeniami.

Z tą książką mam kolosalny problem. Ale pojawił się dopiero po zakończeniu, a w zasadzie… jego braku. I nie, nie chodzi mi o otwartą historię, jakiś plot-twist wieńczący dzieło i ewentualnie zapowiadający powstanie kolejnych tomów. Tu po prostu nic się nie wydarzyło. Rozdziały można by  pomieszać ze sobą lub czytać w losowej kolejności i niczego by to nie zmieniło. Strasznie mnie to smuci, bo podrozdzialiki są bardzo krótkie i szybko się przez nie brnie. Same losy Lukrecji wydały mi się pierwotnie fascynujące. Autorka w ciekawy sposób pokazała zawiłość ludzkiej psychiki, wyniszczenie człowieka spowodowane traumą oraz trudności bohaterki w budowaniu relacji. Zabrakło jednak jakiegoś zwieńczenia, morału… czegokolwiek. W zasadzie pozostawiono mnie z informacją, że Lu nic nie zrobiła ze swoim życiem i dalej brnie w kolejne błędy. Ale też nie robi tego, jak typowa postać tragiczna. Zwyczajnie nagle stwierdza, że tak jest jej dobrze, więc woli żyć w ułudzie jeszcze kolejne lata. Mógł wyjść z tego jakiś happy end, albo wielki dramat, a Kasiuk stwierdziła, że woli powiedzieć STOP w jakimś zupełnie losowym momencie. Przez to „Lukrecja” przypomina bardziej miałkie „Pięćdziesiąt twarzy Greya” niż niebanalny „Satyricon”.

Toksyczne związki to chyba specjalność autorki, co wnoszę po lekturze „Poza ringiem”. Podoba mi się, że ktoś zajął się tą tematyką i widzę, że takie wątki będą tworzone pod ten sam klucz, czyli: jest trochę patologicznie, ale ok, brnijmy w to. Dlatego na pewno historie te spodobają się osobom stroniącym od zwyczajnych opowiastek, obyczajówek, gdzie wszystko kończy się dobrze, ludzie są przesadnie mili, a dobro zawsze zwycięża. Książka potencjał ma ogromny i chętnie poznałabym ciąg dalszy, który zapełniłby pustkę po nijakim finiszu. Chętnie też poznałabym nowych bohaterów, którzy trochę wyłamią się ze schematu, bo tej pory nie pojawiła się jeszcze jakaś „nie spaczona” postać, więc równowaga jest nieco zachwiana. Brakuje jakiejś minimalnej ostoi moralności czy chociaż normalności. Bez tego brutalny świat przestaje nas szokować i zadziwiać.

Historia Lukrecji potrafi zaangażować. Styl Kasiuk jest unikatowy. Przyjemny dla oka, nawet jeśli opisuje smutne czy drastyczne wydarzenia. Z takim warsztatem pisarskim autorka byłaby nam w stanie sprzedać równie dobrze książkę telefoniczną, dlatego mam nadzieję, że jeszcze nie raz zaskoczy nas fantastyczna powieścią. Wydaje się, że droga, którą idzie, ma wciąż sporo zakrętów, więc spodziewam się, że będzie czym zapełnić nasze domowe biblioteczki. Pytanie tylko kiedy i czy już można odliczać czas.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Lukrecja. Słodkie pożądanie” i inne książki new adult znajdziecie w księgarnia internetowej selkar.pl.

 

About Author

Określiłabym siebie jako fankę fantasy - zarówno książek, filmów, seriali, jak i gier. Uwielbiam także postapo, alternatywnego rocka i swoje ps4. Jako mama coraz częściej sięgam ze swoim synkiem także po książeczki dla dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *