Literatura Obyczajowa Recenzje

Kto by się spodziewał? – Agata Przybyłek

Wreszcie w moje łapki wpadła kolejna książka Agaty Przybyłek. „Kto by się spodziewał?” to trzeci tom cyklu „Miłość i inne szaleństwa”, opowiadający o dalszych perypetiach rodzinki pełnej niespodzianek. Tym razem autorka ponownie skupiła się na Elizie oraz Patrycji – bliźniaczkach. Ale tym razem ich relacje już na starcie są dość… niepewne. Jeśli nie pamiętacie dlaczego, już śpieszę z przypomnieniem!

Minęło kilka dni od ślubu Elizy, pełnego niespodzianek i zwrotów akcji. Dziewczyna nie wyszła za mąż, a wręcz uciekła sprzed ołtarza. Niedoszły mąż nieustannie próbuje się z nią skontaktować, ale czyni to również Szczepan, który w kościele wyznał Elizie miłość, raniąc uczucia Patrycji, bliźniaczki Elizy. Nadążacie? Przy okazji ceremonii na jaw wyszły również zdrady Sabiny, co zaowocowało wyprowadzką jej męża. I to wszystko w ciągu jednego dnia! Eliza czuje się winna i nie może sobie znaleźć miejsca. Postanawia w końcu wyjechać, by odpocząć. By zebrać myśli i przemyśleć kilka spraw. Wybiera jednak miejsce, które wybrała również jej zraniona bliźniaczka. Czy to może skończyć się dobrze?

Nie wiem, co Agata Przybyłek w sobie ma, ale jej książki już od pierwszych stron sprawiają, że cieszę się z sięgnięcia po nie. „Kto by się spodziewał?” nie jest żadnym wyjątkiem. Nasza rodaczka nieustannie posługuje się lekkim stylem, który bardzo szybko uzależnia. Tak jak w innych książkach, tak i tutaj akcja rozwija się szybko, a jednocześnie powoli. Z pewnością mają na to wpływ krótkie rozdziały, które ukazują różne punkty widzenia – mam tu na myśli perspektywę dwóch bohaterek. Uważam to za świetny zabieg, który daje różnorodność, ale i możliwość odłożenia książki w każdej chwili – nie oszukujmy się, nie zawsze można czytać tyle, ile się chce. Wracając jednak do punktów widzenia poszczególnych osób, manewr ten nadaje dynamizmu, który tak bardzo kocham. Nigdy nie wiadomo, co nas zaskoczy i z której strony.

„Kto by się spodziewał?” to kolejna pozycja Agaty Przybyłek, dzięki której wylogowałam się z życia na dwa fantastyczne wieczory. Po raz kolejny zachwycili mnie bohaterowie, klimat, a także lekkość samej historii. Ponadto pojawił się pewien dość nietypowy, jak na książki tej autorki, wątek, który bardzo mnie ciekawił i trzymał w napięciu aż do samego końca. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Już podczas czytania, zastanawiałam się, kiedy pojawi się kolejna książka, bo wszak na pewno pojawi się kolejny tom tego świetnego cyklu.

Warto wspomnieć również o Sabinie. Oj tak, ta kobieta wciąż robi wokół siebie mnóstwo szumu, przylepiając na twarz czytelnika uśmiech za każdym razem, gdy tylko się pojawi. Jako bohaterka jest rewelacyjna, ale gdyby żyła naprawdę… oj, nie chciałabym jej w swojej rodzinie! Jestem pewna, że pewnego dnia moja cierpliwość zostałaby wykorzystana, zmuszając mnie do skrzywdzenia Sabinki. Nie, nie i jeszcze raz nie!

„Kto by się spodziewał?” to historia, która w niczym nie ustępuje swoim poprzedniczkom. Autorka utrzymuje poziom i zapewniam, że nie poczujecie zawodu. Czytając ją, czułam się jak nastolatka, która dała się wciągnąć jakiejś historii. Nie wymagałam niczego specjalnego i w zasadzie nic nadzwyczajnego się nie działo, ale i tak chciałam czytać, aż nie skończę. Fani tej autorki oraz książek romantycznych z pewnością zrozumieją, co mam na myśli.

Autorka recenzji: Daria Łapa

About Author

Fan książek fantastycznych i czarnych kotów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *