Kryminał, sensacja, thriller Recenzje

“Inna” – Max Czornyj

Motyw utraty pamięci był już niejednokrotnie poruszany w literaturze, zwłaszcza w gatunkach takich jak kryminał czy thriller psychologiczny. Nie można jednak napisać, że jest to oklepana kwestia, bowiem zawsze niesie ze sobą spory potencjał i duże pole do popisu. Musi się tylko znaleźć pisarz, który naprawdę będzie potrafił z tego wyciągnąć coś oryginalnego, aby zaskoczyć czytelników i dać im coś, z czym do czynienia jeszcze nie mieli. Niejednokrotnie przekonałam się już o tym, że Max Czornyj to potrafi. Zakończenie każdej jego książki wprawia mnie w osłupienie – oto człowiek, który słynie z nieprzewidywalnych i niecodziennych rozwiązań!

Czy tytuł „Inna” niesie ze sobą odniesienie do tego, co oferuje nam autor w swojej najnowszej historii? W jaki sposób można go tłumaczyć? Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze próbuję znaleźć kilka punktów odniesienia i analityczna część mojego umysłu nie pozwala mi spocząć choćby na chwilę. Pomijam fakt, że ta książka jest inna, bo ma białą okładkę, co jest raczej najbardziej prymitywnym wyjaśnieniem tytułu, prawdopodobnie niemającym nawet racji bytu. Co innego sama zawartość – czy może jest to inne zaprezentowanie motywu utraty pamięci? A może odnosi się do którejś z bohaterek, które mamy okazje poznać na kartach tej powieści? A może jest to książka inna w swojej formie i fabule niż te, które do tej pory oferował nam autor? Cóż, najgorsze jest to, że nie mogę Wam udzielić odpowiedzi na te pytania – bo są to jedynie moje spekulacje i podejrzenia, ale część z nich mogłaby Wam zdradzić zbyt wiele z samej fabuły…

Głównym bohaterem „Innej” jest Mikołaj Popławski, młody mężczyzna, który budzi się w luksusowej rezydencji nad Bałtykiem. Nie pamięta jednak, czy to aby na pewno jego dom, nie jest nawet pewien, kim tak naprawdę jest, gdzie pracuje, czy ma rodzinę – jakby ktoś całkowicie wymazał mu pamięć. Szok wzmaga także odnalezienie w piwnicy nagiej, skrępowanej kobiety – czyżby Mikołaj był porywaczem, gwałcicielem, mordercą? Czy jest skłonny do popełnienia zła, zbrodni? Sam tego nie wie… Wśród swoich notatek, które tak skrzętnie zapisuje na telefonie czy laptopie, próbuje odnaleźć cokolwiek, co pozwoli mu odkryć prawdę. Wie, że co 48 godzin traci pamięć, ale dlaczego? I co tak naprawdę wyczynia, skoro za każdym razem o tym zapomina?

Akcja powieści rozgrywa się tak naprawdę na przełomie tych 48 godzin, chociaż być może spodziewaliście się, że wraz z głównym bohaterem będziemy na nowo przeżywać wzloty i upadki – właściwie to robimy, ale te dwie doby są ku temu wystarczające. Max Czornyj po raz kolejny zaoferował czytelnikom coś niebanalnego, napisanego naprawdę w dobry, przemyślany, a zarazem nieoczywisty i zaskakujący sposób. Byłam przygotowana na to, że zakończenie wbije mnie w fotel i sprawi, że będę cała rozemocjonowana chodzić po mieszkaniu i przez kilka dobrych chwil myśleć o tym, co właśnie przeczytałam. Jednak wiecie, co było najgorsze? Że przez chwilę miałam taki stan zwątpienia… A co, jeśli tym razem tak nie będzie?

Moje „zwątpienie” wynikało z tego, że właściwie chwilami było dosyć… spokojnie. Chociaż spokojnie to nie jest do końca adekwatne tutaj słowo. Max Czornyj z każdym rozdziałem potrafi zaskoczyć, dać czytelnikowi punkt zaczepienia, który zakotwicza go w lekturze na długo – praktycznie nie sposób odłożyć lekturę na półkę, bowiem chce się poznać odpowiedzi na wiele pytań pojawiających się w głowie. Tym głównym jest oczywiście kwestia głównego bohatera i kobiety z piwnicy, ale po drodze pojawia się kilka wskazówek i możliwości, które same siebie wzbudzają w czytelniku chęć do zabawienia się w detektywa i psychologa zarazem. Mimo wszystko nie sposób jednoznacznie odkryć prawdę, która kryje się za utratą pamięci Mikołaja. I chociaż wydawać by się mogło, że tak bardzo powoli i delikatnie próbujemy powiązać ze sobą wszystkie fakty, co właśnie chwilami dawało wrażenie takiej dziwnej stagnacji, to zakończenie to po prostu czysty zwrot akcji o 180 stopni. Zaskakujące, nieoczywiste, nieprzewidywalne, skłaniające do wypowiedzenia jednego prostego zdania: „Kurde! Ale ten Czornyj potrafi namieszać w głowie!”.

„Inna” to naprawdę bardzo dobry thriller psychologiczny, który ma wiele do zaoferowania. Nawet po zakończeniu lektury zaczniecie się zastanawiać nad tym, czego właśnie doświadczyliście. Zaczniecie się zastanawiać nad tym, co tak naprawdę może oznaczać tytuł, czy ludzie powinni toczyć niebezpieczne gry, czy zło i zbrodnia siedzą w każdym z nas. Chwilami można balansować na naprawdę cienkiej granicy, którą bardzo łatwo przekroczyć – a to może nieść ze sobą fatalne skutki. Czyżby chwilami ludzka ciekawość nie znała granic?

Magdalena Senderowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *