Literatura Obyczajowa

“Historia naszych pożegnań” – Agata Przybyłek

Agata Przybyłek coraz chętniej tworzy opowieść w opowieści, czyli dodaje kolejną strefę czasową, gdzie burzliwe wydarzenia z przeszłości, odciskają swoje piętno na teraźniejszości. Tak też jest w przypadku „Historii naszych pożegnań”. Choć nie przepadam za mieszaniem epok i wielopokoleniowymi wątkami, to jednak trudno coś zarzucić tej książce. Warto odnotować, że należy ona do serii, jednak nie ma konieczności obrania konkretnej kolejności czytania, więc można spokojnie zacząć od tej właśnie.

Jednym z głównych bohaterów jest Julian. To młody chłopak, ale bardzo doświadczony przez życie. Mieszka razem ze swoją nieco starszą siostrą, Basią. Razem ledwo wiążą koniec z końcem, starając się normalnie żyć, mimo biedy. Niełatwo jednak sobie poradzić i iść przez życie z podniesioną głową, kiedy największym problemem twoich rówieśników jest sprawdzian z matematyki, a ty sam musisz ścierpieć uczucie głodu i samotności.

Barbara stara się być odpowiedzialna za siebie i brata. Pracuje, ale pieniędzy wciąż nie starcza. Stąd decyzja o podjęciu się dodatkowego zajęcia. Dziewczyna zatrudnia się do pomocy starszej pani, również Basi. Staruszka nie widzi, ale tak naprawdę przede wszystkim brakuje jej towarzystwa. Jej młoda kompanka okazuje się być dobrą i wyrozumiałą słuchaczką, więc mamy okazję posłuchać tej tytułowej historii pożegnań.

Agata Przybyłek ma bardzo przyjemny styl pisania, więc wydaje mi się, że spodobałoby mi się wszystko, co wyszło spod jej pióra. W każdym razie nie wyprowadziła mnie ani razu z tego błędu. Nawet motywy, za którymi szczególnie mocno nie przepadam, są u niej pociągające, potrafią zaskoczyć i umilić czas. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo okazuje się, że każdy element tej „układanki” stworzonej przez autorkę, jest tak samo istotny, jeśli chodzi o fabułę, a szkoda byłoby zepsuć tak dobry efekt końcowy.

Bohaterowie są barwni, temu nie da się zaprzeczyć. Szczególnie wspaniała jest postać Juliana, który nie jest stereotypowym chłopcem w okresie dorastania, który musi się wyszumieć i będzie ulegać kolejnym pokusom, byleby odbić się od rzeczywistości. Zamiast tego jest nad wyraz dojrzały, jak na swój wiek. Docenia troskę siostry i opiekę, jaką go otoczyła. Nie zrzędzi, że ta mu matkuje czy ustala warunki. Przeciwnie, stara się stwarzać jej jak najmniej problemów, widząc, jak ona wysila się, by ich utrzymać.

Zdarzenia obserwujemy z perspektywy kilku osób. W zasadzie to nic zaskakującego, bo u Agaty Przybyłek najczęściej dostajemy historie przedstawione w taki właśnie sposób. No, może tym razem tych bohaterów jest więcej niż zazwyczaj. Oczywiście pierwsze skrzypce grają opowieści Barbary, w których spotkamy się z wieloma formami miłości, ale też bólu i strachu. Dodaje to głębi całej fabule. To już nie jest klasyczna obyczajówka, która z lekkością podchodzi do różnych tematów w znany, oklepany sposób. Naprawdę można się przy niej wzruszyć, a z całą pewnością zaintrygować nią na tyle, że po maksymalnie kilku dniach lektura będzie skończona.

Jeśli ktoś już miał styczność z prozą Przybyłek, to myślę, że zachęcać go do przeczytania „Historii naszych pożegnań” specjalnie nie trzeba. Natomiast jeżeli ktoś jeszcze nie zetknął się z nią do tej pory, to na pewno nie będzie rozczarowany. Ba, z całą pewnością sięgnie po kolejne książki z serii a i na nich nie poprzestanie.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Historię naszych pożegnań” i inne książki Agaty Przybyłek znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

About Author

Określiłabym siebie jako fankę fantasy - zarówno książek, filmów, seriali, jak i gier. Uwielbiam także postapo, alternatywnego rocka i swoje ps4. Jako mama coraz częściej sięgam ze swoim synkiem także po książeczki dla dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *