Poradniki i Albumy

„Get your sh*t toghether. Ogarnij się! – dziennik” Sarah Knight

poradniki

Sara Knight to autorka licznych poradników, jak „Magia olewania”, „Rób swoje” czy „Ogarnij się”. To właśnie temu ostatniemu dedykowany jest dziennik, który ma pomóc mniej zorganizowanym lub lekko pogubionym w natłoku obowiązków ludziom. Jak zaznacza sama twórczyni, z notatnika można korzystać niezależnie od tego, czy czytało się poprzednie książki, jednak na pewno pomoże to lepiej zrozumieć konstrukcję wskazówek i sugerowane kroki w planowaniu przyszłości. Dla kogo konkretnie przeznaczony jest ten osobliwy dziennik? Już objaśniam.

Na wstępie Knight dzieli społeczeństwo na trzy grupy, porównując je do uroczych zwierzaczków z filmu „Alvin i wiewiórki”. Gromadki nie zostały zbyt dokładnie zaprezentowane, ale z opisu możemy wywnioskować, że osoby roztrzepane, nieco gapowate są jak Teodor – mały słodziak, który chce dla wszystkich dobrze, jednak w praktyce częściej przeszkadza, niż pomaga. Charakter bliski Alvinowi mają z kolei ci, którzy, choć mogą poszczycić się niebywałą charyzmą i spontanicznością, lecz obce im jest planowanie, a o kalendarzu słyszeli wyłącznie w legendach. Z Simonem najwięcej wspólnego mają rasowi pracusie, stanowiący jedność ze swoimi starannie prowadzonymi neseserami, których nawał obowiązków od czasu do czasu przytłacza i którzy w nielicznych wolnych chwilach łapią się na tym, jak bardzo zaniedbali swoje pasje. Można wysnuć zatem wniosek, że tego unikatowego dziennika potrzebują niemal wszyscy, bo każdego da się wcisnąć w ramy jednej z grup. W razie wątpliwości co do swojej przynależności, można rozwiązać test złożony z dziesięciu pytań (spokojnie, nie da się go oblać). Czy jednak rzeczywiście się sprawdzi? Obawiam się, że niestety niekoniecznie.

Autorka w mojej ocenie zbyt ogólnie podeszła do tematu, stwierdzając, że ludzie w każdej sferze swojego życia funkcjonują tak samo. Wiele przemyśleń zapewne wyniosła z własnych doświadczeń, które raczej nie pokrywają się z realiami większości branż. Za synonim zła przyjęła pracę w tak zwanym „korpo”, które jest symbolem pośpiechu, goniących terminów i mnóstwa formalności do załatwienia. Tymczasem nie trzeba od rana do wieczora zasuwać w biurze, żeby mieć problemy z organizacją lub znalezieniem dla siebie czasu wolnego. Tak naprawdę pochłonąć nas mogą pojedyncze zajęcia, jak studia, rodzicielstwo, rozkręcanie własnego biznesu. Tu przykłady można by mnożyć i żałują, że Knight tego nie zrobiła, bo jej wskazówki trafiałyby do szerszego grona odbiorców.

Niemniej, dziennik jest genialnym rozwiązaniem dla każdego, kto chce coś zmienić w swojej dotychczasowej egzystencji, ale nie wie co lub jak się do tego zabrać. Autorka zadaje odpowiednie pytania i to w odpowiednim momencie, dzięki czemu jesteśmy w stanie ustalić swoje cele, priorytety i wyłuskać na nie potrzebną ilość czasu. Na prywatne rozważania zostawia nam wiele stron. W zasadzie głównie sami tworzymy nasz notatnik. To świetne rozwiązanie, szczególnie dla tych, którzy do tej pory nie prowadzili swojego planera bądź szło im to bardzo opornie. Dodatkowo, sądzę, że wielu użytkownikom spodoba się bezpardonowy humor S. Knight i odnajdą radość w uzupełnianiu kolejnych rubryczek. A zatem to moja odezwa dla osób, które chcą zmian, pragną złapać w życiu trochę oddechu i wypracować niezawodne sposoby na organizację czasu, a także do każdego, kto po prostu szuka dobrego dziennika – Get your sh*t toghether!

„Get your sh*t toghether. Ogarnij się! – dziennik” oraz inne książki poradniki znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *