Poradniki i Albumy Recenzje

Dieta IF Post przerywany – Rives JB

Niech pierwszy rzuci kamień, który nie korzystał z różnych coraz bardziej wymyślnych diet. No właśnie. Czy to z powodów zdrowotnych, czy też żeby po prostu schudnąć, wiele osób korzysta a różnych diet, ale nie ma żadnych efektów. Osobiście mam dosyć spory problem z nadwagą i różne diety po prostu nie działały.

I to nie tak że lubię jeść dziwne oraz bardzo niezdrowe rzeczy. Raczej nie jestem weganinem, mięskiem niewzgardzę, ale słodyczy i słodzonych napojów także nie konsumuje. Gdzie jest problem? Oczywiście w stylu życia, gdzie każdy z moich obowiązków zawodowych wymaga przesiadywania wielu, naprawdę wielu godzin przed komputerem. Bóle kolan i kręgosłup bardzo łatwo uodporniłem regularnymi wizytami na basenie. Pozostał problem zapowietrzonego kaloryfera.

Nie mam czasu ani gotować, ani przesiadywać na siłowni, dlatego też te najbardziej skuteczne diety, jak na przykład Dieta Paleo były bardzo trudne dla mnie w stosowaniu, a właściwie to niemożliwe. Co zrobić pytacie? Jestem na Diecie IF już dwa tygodnie i na mojej wadze spadł już 1,5 kg. Czuję się także inaczej.

A co to za dieta zapytasz drogi czytelniku? Dieta IF (Intermitten Fasting) to nowy trend w odchudzaniu. Post przerywany, polega w dużym skrócie na robieniu dużych przerw między oknem żywieniowym a postnym. Najbardziej popularna forma tej diety to 16 godzin przerwy od jedzenia i 8 godzinne okno na jedzenie. Wydaje się niewykonalne? To teraz pomyślcie. W moim wykonaniu ta dieta wygląda w ten sposób, że okno postne zaczyna się o godzinie 19, a kończy o godzinie 11. Gdzie śniadanie? Nie ma.

I to właśnie brak śniadań powodował że bardzo długo odkładałem start diety IF. Książki o diecie IF raczej łatwo nie znajdziecie, w sumie jest tylko jeden tytuł którym warto się zainteresować i który przeczytałem w całości – Dieta IF Post Przerywany. W książce tej zostały opisane podstawy opisywanej diety oraz jak sobie radzić z najbardziej popularnymi problemami związanymi z tą dietą. W moim przypadku, były to śniadania, gdyż od lat jadałem bardzo konkretne śniadania i to nie złożone z bułek słodkich tylko konkret kanapki i jajecznice 🙂 Bez tego cały dzień byłem zamulony i smutny.

W książce jest jednak napisane, że głód śniadaniowy tak naprawdę nie do końca istnieje i nasz mózg nie do końca ogarnia różnicę między głodem a pragnieniem. Dzień więc zaczynam od szklanki wody mineralnej. Głodu nie ma. A jak się pojawia, to piję kawę, ale już się przyzwyczaiłem do takiego stylu życia i czasem zdarza mi się zagapić oraz zjeść np. śniadanie o 11.30. Z drugiej strony także jest wysoko, bo czasem zaczynam dzień kolacją o 17.30 i potem już nic nie jem do 11 następnego dnia. Da się tak żyć i wcale nie ma wielkiego ssania w żołądku.

A efekty? Proszę bardzo – czuję się przede wszystkim lżejszy i bardziej skupiony, zwłaszcza rano przed śniadaniem. Szok i niedowierzanie prawda? Nie wiem czy to efekt placebo po przeczytaniu książki, czy też woda oraz kawa tak na mnie działa. Ale praca rano wchodzi znacznie lepiej i szybciej niż po pierwszym posiłku. A ten także nie jest konkretny i nadrabiający kalorie. Raczej zaczynam moje posiłki po niemiecku, od rogalika i nabiału w postaci jogurtu naturalnego lub kefiru. Do tego zjadam owoc w postaci jabłka lub banana.

Gdy podliczałem kalorie które spożywam po przejściu na diecie, wychodzi mi średnio ponad 200 – 300 kcal mniej niż wcześniej (łatwo to można zmierzyć za pomocą aplikacji Fitatu na Android). Mimo to nie czuję się głodny. Prawdopodobnie to ten minusowy bilans energetyczny spowodował utratę wagi. I bardzo dobrze. Oprócz tego śpię dłużej, bo nie muszę robić śniadań przed pracą. Same plusy. Na jedzenie też wydaję mniej kasy.

Czy w długim terminie ta dieta spowoduje że z Dionizosa przemienię się w Herkulesa? Wątpię szczerze mówiąc. Muszę dorzucić do pakietu ćwiczenia siłowe na które jak nie miałem czasu, tak dalej jego nie mam. Ale też nie o to chodzi do końca w tej diecie. Dzięki przerwom w żywieniu, nasz organizm lepiej ogarnia usuwanie z niego toksyn. Książka także gorąco zachęca do robienia całodniowych głodówek np. raz w tygodniu co dodatkowo spotęguje efekt. Kiedy zauważę, że waga stoi w miejscu, mam zamiar dodać jeden taki dzień w tygodniu. Wtedy po prostu jednego dnia nie zrobię 8 godzinnego okienka żywieniowego. Oczywiście głodówka nie wyklucza spożywania kawy oraz herbaty, a nawet do tego zachęca (tylko bez mleka i cukru). To bardzo fajny trik by oszukać głód, a właściwie zachciankę, ale o tym także przeczytacie w książce. Chodzi mi o mechanizmy powstawania głodu itp.

About Author

Fan książek fantastycznych i czarnych kotów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *