Reportaż, literatura faktu

“Był sobie chłopczyk” – Ewa Winnicka

Niektórych książek po prostu nie wypada recenzować. Jedną z takich pozycji jest „Był sobie chłopczyk” – wstrząsający, niezwykle poruszający reportaż Ewy Winnickiej, w których autorka przedstawia dramatyczną historię dziecka znalezionego w cieszyńskim stawie. W jakich kategoriach oceniać dwustustronicową relację ze śledztwa,  mającego na celu ustalenie tożsamości chłopczyka, który dopiero po przeszło dwóch latach został zidentyfikowany jako Szymon z Będzina? Zachwycać się językiem? Docenić wnikliwość autorki? Napisać parę ciepłych słów na temat okładki? Nie wypada, zwyczajnie się nie wypada.

Osiemnastego marca dwa tysiące dziesiątego roku dwóch nastolatków przechodzi wzdłuż stawów rybnych, kiedy jeden z nich zauważa w wodzie czerwoną szmatę. Następnego dnia wracają w to samo miejsce, żeby bliżej przyjrzeć się tajemniczemu znalezisku. O piętnastej trzydzieści dziewiętnastego marca zdenerwowana matka jednego z chłopców dzwoni na policję i informuje stróżów prawa „o dziwnej wielkiej lalce leżącej w błotnistym stawie rybnym miedzy Ustroniem a Cieszynem, przy wjeździe do miasta”. Rozpoczyna się akcja służb.„Strażak, który dotarł do czerwonej szmatki, podnosi głowę, krzyczy, że to dziecko, i zapada się w błocie po kolana. Ci z brzegu łapią się za ręce, wyciągają strażaka, a potem na brezentowej płachcie ciało. To chłopczyk”.

Statystki są zastraszające. „Co roku ofiarą przemocy i zaniedbań ze strony opiekunów pada prawie piętnaście tysięcy dzieci. Kilkadziesiąt z nich traci życie”. Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie słyszałaby o Szymonie z Będzina. Miesiącami media prezentowały portret dwuletniego dziecka, prosząc ludzi o pomoc w ustaleniu jego tożsamości. Ja też śledziłam doniesienia medialne na temat bezimiennego malca, którego wyrzucono do wody, jakby był niepotrzebnym przedmiotem. Wszyscy zachodzili w głowę, dlaczego rodzice nie zgłosili zaginięcia, dlaczego żaden z sąsiadów, krewnych, znajomych nie zauważył, że w rodzinie zniknęło dziecko. Nikt z nas nie jest przecież samotną wyspą. Ktoś musiał coś zauważyć.

Ewa Winnicka podeszła do tematu bardzo metodycznie. Podaje czytelnikowi suche fakty, opatrzone datami, niekiedy godzinami,  i na tym polega siła reportażu. Czytelnik doskonale wie, że na końcu nie doczeka się happy endu, ale „Był sobie chłopczyk” czyta się z wypiekami na twarzy oraz rosnącym z każdą kolejną stroną poczuciem bezsilności, a potem złości. Najpierw obserwujemy rozwój śledztwa. „Na terenie podlegającym komendzie powiatowej obywatele raczej zapijają się na śmierć, kłócą z użycie narzędzi rolniczych, rzadziej popełniają samobójstwa”, ale dziecko porzucone w stawie? Z takim przypadkiem zaangażowani w sprawę spotykają się po raz pierwszy. Rozpoczyna się kontrolowanie domów, liczenie dzieci. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania prowadzą donikąd. Mijają kolejne miesiące. Cała Polska żyje porwaniem małej Madzi, o bezimiennym chłopcu powoli się zapomina. Aż na policje postanawia zadzwonić pewna wścibska sąsiadka. To dzięki niej poznamy wreszcie tożsamość dziecka. Nie był „Jasiem”, jak ochrzciły go media. Miał na imię Szymon i zginął z rąk własnych rodziców. W tym momencie zaczyna się najbardziej bulwersująca część książki. Zeznania matki i ojca, którzy bezczelnie twierdzą, że porzucili dziecko, bo bali się fałszywych oskarżeń o znęcanie, ich wzajemne zrzucanie na siebie winy, wymiana listów z pretensjami, medialna burza i zapadający na oczach opinii publicznej wyrok.

To, co najbardziej uderza w „Był sobie chłopczyk” to ludzka znieczulica. Nikt nic nie wie, nikt niczego nie zauważył, nikt się nagłym zniknięciem dzieckiem nie zainteresował, bo miał inne sprawy na głowie, a przecież „pierwszym ogniwem systemu pomocy społecznej powinni być sąsiedzi”. Gdyby nie jeden telefon, być może Szymon z Będzina nadal byłby bezimiennym chłopcem lat dwa. Naprawdę warto sięgnąć po reportaż Ewy Winnickiej, który autorka „napisała dla Szymona R., który był”, chociaż nie jest to lektura ani łatwa, ani przyjemna.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Był sobie chłopczyk” możesz zamówić w księgarni online selkar.pl.

About Author

Określiłabym siebie jako fankę fantasy - zarówno książek, filmów, seriali, jak i gier. Uwielbiam także postapo, alternatywnego rocka i swoje ps4. Jako mama coraz częściej sięgam ze swoim synkiem także po książeczki dla dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *